Rok temu jak gadałem z kumplem o moich samochodowych zainteresowaniach to przypomniał sobie, że jego znajomy ma amerykańskie auto. Okazał się to być ten właśnie Mercury z powyższych fotek... Kumpel mwił ,że Mercury kilka lat temu trzymał się nieźle i jeszcze śmigał. Pźniej jak się okazało dostał silnik od traktora

i facet ... orał nim pole

Na koniec pan P. (właściciel zakładu, na ktrego terenie stoi teraz Mercury) postanowił go odrestautować. Zabezpieczył go czymś z zewną
trz (dokładnie jak widać powyżej ... ) i postawił na dworze gdzie auto spędziło kilka lat będą
c magazynem na rżne graty ...
Mimo wszystko uznałem sytuację za dar niebios - wsadziłem kumpla w samochd i pojechaliśmy oglą
dać Mercurego. Oglnie jak przyjechaliśmy to auto już nie bardzo przypominało auto...
Brak zderzaka z przodu, atrapa i kierownica od wołgi, brak skrzyni, brak silnika, szybki pozbijane przez jakieś dzieci,kierunkowskazy od żuka poodpadały razem z blachą
w około, blachy i rama przerdzewiałe(podłożona była pod spd paleta żeby się nie złamał

) Załamałem się że nie trafiłem na to auto wcześniej. Nic to... poszedłem do właściciela. Proponowałem 1000 zł. Powiedział że jemu 1000zł wisi i że woli żeby u niego na podwrku rdzewiało... przyjeżdżałem jeszcze ze 3 razy, aż dałem sobie spokj. Do dziś jak patrzę na fotki to mi się łza w oku kręci bo auto naprawdę mi się śniło po nocach i do dziś jest moim marzeniem i to dokładnie w tej wersji (tylne drzwi otwierane odwrotnie '49-'51)
